Niedziela 3 lipca CARS & COFFEE i SHOWROOM EXTRA OPEN od 12:00 do 16:00 - lipiec i sierpień OPEN jak zwykle


Henk vd berg

Nazywam się Henk van den Berg, wszechstronny mechanik w E&R Classics. Karierę rozpocząłem w 1977 roku w miejscowym wiejskim garażu, gdzie majstrowałem przy wszystkim. Od samochodów po ciężarówki, ale także kosiarki i piły łańcuchowe. Pojawiło się wszystko z silnikiem.

Po tym okresie przez jakiś czas pracowałem w uniwersalnym warsztacie samochodowym, który sprzedawał również samochody zabytkowe. Potem zacząłem przywracać klasyczne samochody jako niezależny. Od początku do końca przywracałem klasykę i pracowałem nad różnymi Austinami Healeys, Jaguars, Triumphs, MG i inne zabytkowe samochody. Zajmowałem się również konserwacją aut klasycznych.

Po pewnym okresie samodzielnej pracy zacząłem pracować dla kolekcjonera z prywatną kolekcją około 250 zabytkowych samochodów. Tutaj byłem odpowiedzialny za utrzymanie kolekcji w dobrym stanie. Pracowałem również przy klasykach kolekcjonerskich klientów.

W międzyczasie od jakiegoś czasu pracuję jako wszechstronny mechanik w E&R Classics.

Jaki był twój pierwszy samochód i jakie masz z niego wspomnienia?
Moim pierwszym samochodem był Datsun 1974 Z z 240 roku. Fajny samochód, którego używałem jako codzienny kierowca.

Mój wymarzony samochód nie jest Jaguar E-Type lub Austin Healey…
Mój wymarzony samochód nie jest Jaguar E-Type lub Austin Healey, ale Volvo 245. Jak to nazywam, samochód dla dygnitarzy i wolnych duchów, praktyczny i można go używać wszędzie. Jeździłem kilkoma takimi Volvo i nigdy mnie nie zawiodły.

Załóżmy, że musisz kogoś podwieźć. Kto by to był i dlaczego?
Gdybym mógł kogoś podwieźć, byłby to Neil Armstrong, pierwszy człowiek na Księżycu. Człowieka, który udowodnił, że z odwagą, odwagą i zdrowym rozsądkiem można przejść długą drogę. Dla mnie absolutny bohater.

Jakie jest twoje najlepsze wspomnienie związane z samochodem?
Wspomnieniem, które zawsze mi towarzyszyło i o którym wciąż rozmawiamy z naszymi dziećmi, jest wakacje w Portugalii. Gdzieś na pograniczu Hiszpanii i Portugalii (w szczerym polu) z głowicy naszego Volvo wyleciał korek oleju. Był weekend, a na polach i drogach nie było garaży. Wtedy nagle przyszło mi do głowy, że pierwsza noc moja żona przyniosła torbę ziemniaków do zjedzenia. Użyłem tych ziemniaków do zamknięcia dziury w głowicy cylindrów i przejechałem nimi kolejne 500 km, aż dotarliśmy pod nasz wakacyjny adres. Aby dopełnić tę historię, worek holenderskich ziemniaków miał napis „Kraj pochodzenia: Portugalia”. Jak to wymyślasz…

Co sprawia, że ​​dzień pracy w E&R Classics sprawia ci tyle radości?
Że wciąż są jakieś klasyki, przy których regularnie majstrowałem w 1977 roku. Wtedy znów czujesz 16 zamiast 61. To uczucie jest dla mnie bezcenne!